Nowe kierunki

Nowe kierunki

Jak powszechnie wiadomo, europejscy turyści rzadko kiedy zmieniają swoje upodobania i zwyczaje odnośnie miejsca wypoczynku. Statystyczny Niemiec czy Holender, jeżeli jeździ od kilkunastu czy kilkudziesięciu lat w to samo miejsce na hiszpańskim wybrzeżu, najprawdopodobniej już tego upodobania nie zmieni. Reguła ta dotyczy szczególnie osób w średnim wieku, albowiem młodzież ze starej części Unii coraz śmielej zapuszcza się na krańce unijnej wspólnoty. Osoby te odkrywają kraje i regiony, do których ich rodzice albo z racji politycznych nie mogli odwiedzić, albo nie było to jeszcze modne czy brakowało niezbędnej infrastruktury. Dobrym przykładem na potwierdzenie jest panująca od trzech lat moda na odwiedzanie Rumunii. Ten najmłodszy członek Unii, najbardziej skorzystał na zniesieniu wewnętrznych granic unijnych. W poprzednim roku wzrost liczby turystów w samym tylko Bukareszcie, wyniósł blisko połowę. Rumunia jest miejscem, gdzie w naturalny sposób łączą się ze sobą natura, przyroda i historia. Ta ostatnia może być rozumiana na kilka sposobów, bowiem coraz szersze grono zwolenników przyciągają wycieczki z socjalistycznym tematem przewodnim. To, co kiedyś dla tego kraju było przekleństwem, przedsiębiorczy rodacy próbują wykorzystać na swoją korzyść. Dla Anglików, Niemców czy Holendrów zwiedzanie starych komunistycznych bunkrów, opuszczonych jednostek wojskowych czy podziwianie oryginalnej, siermiężnej socjalistycznej architektury, wydaje się być niczym z innej planety. Żeby to zobaczyć na własne oczy, gotowi są przyjechać na drugi kraniec kontynentu.